Zmrówczenie opanowało informatykę na wielką skalę. Kilkanaście lat temu informatyk mówił: dajcie mi hardware, a ja już go sobie sam oprogramuję. Teraz informatyk sam to musi tylko wiedzieć, skąd wziąć potrzebne elementy oprogramowania zrobione przez innych i jak je zainstalować. Bez ciągłej współpracy z całą resztą mrowiska informatyk byłby równie bezradny jak samotna mrówka na pustyni. Za tą zmianą nastawienia stoją poważne względy ekonomiczne: większość prostych programów użytkowych, które dają się napisać, już dawno napisano, a nie opłaca się, żeby każdy od nowa wyważał te same drzwi. Współczesny informatyk tak dalece nie panuje nad bogactwem oprogramowania w swoim komputerze, że przestaje być istotne, czy w ogóle potrafi programować.
Podobny proces odchodzenia od samodzielności zachodzi nie tylko w informatyce. Mechanik samochodowy już nie musi kombinować, jak domowym sposobem dorobić część, żeby działała tak samo jak oryginalna; wystarczy, że potrafi odczytać diagnozę komputerową stanu samochodu i porównać numer części wyświetlony na ekranie z numerem na pudełku w magazynie. Jeśli coś w ogóle zacznie kombinować, to zabierze mu to więcej czasu, a i tak nie wykombinuje lepiej niż specjaliści u producenta. Samodzielne kombinowanie jest więc społecznie nieopłacalne i jako takie zamiera. Wobec tego rozumienie zasad działania silnika czterosuwowego staje się wśród mechaników samochodowych rzadkością.
Punkt centralny informatyki (ale nie tylko jej) przesuwa się ze strony inżynierskiej na organizacyjną. Coraz mniej wysiłku idzie w stronę rozpoznawania teoretycznych zasad przepływu informacji lub tworzenia dobrych programów, a coraz więcej w unifikację, wymienialność produktów, a także w glajszachtowanie stosunków w firmie i w ogóle w społeczeństwie, żeby komputerowi było łatwiej. Informatyzacja odbiera samodzielność ludziom i firmom nie dlatego, że tak sobie życzą jacyś "władcy świata", tylko dlatego, że samodzielność i odstawanie od norm ogólnomrowiskowych jest nieopłacalne.
Co z tego, że zasady działania komputerów i programów od dawna nie uległy zmianom? Zasady działania informatyków dookoła tych komputerów uległy za to przekształceniom dramatycznym. Uniwersytety i politechniki kształcą pająki samodzielne, a różnego rodzaju kursy certyfikacyjne - mrówki dobrze zintegrowane z mrowiskiem. Mrówki działają skuteczniej, a ich wytworzenie jest tańsze. To prawda, że stary pająk potrafił sobie w tym mrowisku znaleźć niszę, w której rozumienie zasad działania jest jeszcze przydatne. Myślę, że to tylko na razie. Dalszy rozwój świata będzie powodować spłycanie owych nisz.