Tam się dzieje źle. Kraj przenosi się spod jednego buta pod inny. Rządzi chaos i odwet. W tym oczywiście nie ma nic radosnego ani zabawnego.
Jednak czy nie wymagamy zbyt dużo, porównując aktualne rządy talibów do współczesnych rządów państw europejskich? Afganistan wyszedł właśnie spod krwawej okupacji, która trwała trzykrotnie dłużej niż hitlerowska okupacja Polski. Ma więc prawo być trzykrotnie bardziej zdewastowany -- zarówno pod względem materialnym, jak społecznym, ekonomicznym i moralnym. Może w nim rządzić trzykrotnie większe bezprawie, niż w Polsce w 1945. W dodatku polskie ,,dwudziestolecie międzywojenne'' trwało w Afganistanie tylko 12 lat, 1989-2001, a poprzedzająca je okupacja radziecka trwała dwukrotnie dłużej niż I wojna światowa. Nie zdołało wyrosnąć ani jedno pokolenie, uważające życie w pokoju za stan normalny.
Czy na afgańskich ulicach zabijani są obecnie niewinni ludzie? -- zapewne tak. W Polsce w 1945 również wszędzie walała się broń i ludzie byli przyzwyczajeni do strzelanin. ,,Świętość życia ludzkiego'' była ostatnim, co im przychodziło do głowy. Co do Afganistanu, to mamy wieści o pojedycznych przypadkach; nie wiemy, ile takich przypadków było; ani czy ludzie ginęli na rozkaz rządu talibów, czy mimo rozkazu, czy może przeciwko talibom. Wiemy też o dzieciach zabitych przez amerykańskie drony w trakcie ewakuacji obcych agresorów -- ale nie wiemy, ile było takich przypadków.
Nie ma kobiet w afgańskim rządzie tymczasowym? Nie ma. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego w 1945 był lepszy od rządu talibów o... jedną kobietę: Wandę Wasilewską. Mieliśmy wtedy zresztą jeszcze inny rząd, londyński. W nim liczba kobiet wynosiła zero.
Nie wiemy, co wyrośnie z rządu talibów. Ale to, że tam teraz dzieją się straszne rzeczy, nie jest godnym zaufania prognostykiem na przyszłość. A nuż na dłuższą metę będzie lepiej...