O nartach niezjazdowych


Rozróżniam następujące rodzaje nart niezjazdowych (umożliwiających łażenie):
BIEGÓWKI:
Bardzo wąskie (nie więcej niż 45mm szerokości pod stopą, tyle samo lub jeszcze mniej w czubach) i z gładkimi spodami. Dlugość: ok. 40cm ponad wzrost; do biegania stylem łyżwowym trochę krótsze. Środkową 1/3 dlugości smaruje się specjalnym smarem na hamowanie (tzw. ,,klajstrem''), żeby można się dobrze odepchnąć na płaskim; resztę narty normalną parafiną taką, jak do zjazdu. Wiązania są bardzo lekkie, umożliwiają swobodne uniesienie pięty w górę. Buty też bardzo lekkie, często półbuty przypominające adidasy. Są dwa systemy mocowania buta do wiązania: albo wiązanie trzyma za wyciągniętą do przodu podeszwę buta z otworami (system tradycyjny), albo za znajdującą sie w bucie poprzeczną do kierunku jazdy małą rurkę czy beleczkę (system nowoczesny, zdecydowanie lepszy). Kije są bardzo wysokie, do ramienia lub ciut wyżej; talerzyki scentrowane do tyłu a szpice zagięte do przodu, żeby kij trzymał w śniegu nawet pod bardzo ostrym kątem, gdy kij jest oparty daleko za narciarzem. Całość służy do biegania po przetartym torze bez plecaka. Można je (z pewnym naciągnięciem) stosować do chodzenia po nizinach, o ile śnieg nie jest zbyt kopny a na garbie nie ma się wora tylko plecaczek. Chociaż w tej funkcji lepsze są:
ŚLADÓWKI:
Ciut szersze (co najmniej 45mm szerokości pod stopą, tyle samo lub trochę szerzej w czubach), spody gładkie lub z rybią łuską, bez kantów. Jeśli nie ma rybiej łuski, to należy smarować jak biegówki; jeśli jest, to nie używać smaru na hamowanie. Dlugość jak w biegówkach lub trochę krótsze. Buty i wiązania podobne jak w biegówkach lub trochę solidniejsze; np. buty mogą być ponad kostkę. Kije jak w biegówkach. Trochę gorsze od biegówek do biegania po przetartym torze, za to lepsze do chodzenia w terenie. Typowe zastosowanie: jednodniowa wyrypa nizinna (lub po pagórkach) z plecaczkiem. W góry nie nadają się z powodu braku kantów i ponieważ są za wąskie, w wyniku czego toną w głębokim kopnym śniegu. Rozróżnienie między biegówkami a śladówkami jest niezbyt ostre, istnieje wiele typów pośrednich.
TELEMARKI:
Podobne do śladówek ale jeszcze szersze (60mm pod stopą, tyle samo lub ciut szerzej w czubach), spody ze stalowymi kantami i czasem z rybią łuską. Trochę (niewiele) krótsze niż biegówki. Smaruje się albo tak jak śladówki albo tak jak zjazdowe, czyli parafiną na całej długości. Można do nich dostać foki -- paski plastyku z włosiem nastroszonym do tyłu, podklejane pod nartę; ułatwiają one bardzo istotnie podchodzenie i umożliwiają zsunięcie się do przodu. Wiązania podobne do biegówkowych ale o wiele solidniejsze. Buty na wibramie, żeby można było w nich chodzić, lżejsze niż zwykłe buty górskie do chodzenia i z dostosowaniami do wiązań. Kije jak w biegówkach lub nieco krótsze. Skandynawowie sądzą, że telemarki nadają się do turystyki narciarskiej; moje wątpliwości niżej. Istnieją telemarki bardziej przypominające śladówki, np. węższe niż podałem. Do wędrówek w trudnych warunkach i z worem przydatniejsze są oczywiście te szersze.
TUROWE:
Szersze niż zjazdowe, słabo taliowane (65-70mm pod stopą, 85mm w czubach), krótsze i miększe niż zjazdowe; dlugość: pomiędzy wzrostem a wzrostem + 15cm. Z gładkim spodem, kantami stalowymi i z czubami zadartymi trochę wyżej niż w zjazdowych, żeby nie ryć w głębokim śniegu. Smaruje się tak jak zjazdowe, czyli parafiną na całej długości. Można (i trzeba) mieć do nich foki. Wiązania dają się ustawić na zjazd, z piętą przymocowaną do narty, lub na chodzenie, z pięta wolną. Obowiązkowo powinny mieć bezpieczniki. Buty bardzo solidne, prawie jak do zjazdowych, ale z wibramem do chodzenia i z przełącznikiem, który blokuje cholewkę w pozycji nachylonej (do zjazdu) lub ją zwalnia (do chodzenia). W niektórych rodzajach butów można wybrać, pod jakim kątem cholewka ma zostać zablokowana. Kije albo teleskopowe z regulowaną wysokością (ale muszą mieć zimowe szerokie talerzyki) albo zjazdowe; długie kijki biegowe nie są dobre, bo stale się plączą w jakichś krzakach. Cały ten sprzęt jest specjalnie przeznaczony do wędrówek górskich.
Byłem kiedyś na śladówkach w górach i to była pełna katastrofa. Grzązłem w śniegu jak mucha w smole; na zboczach wiązania nie wytrzymywały obciążenia mną i plecakiem. W końcu na podejściu wyrwały mi podeszwę w bucie i wyprawa narciarska się dla mnie zakończyła (przeszedłem na wariant pieszy).

Na ostatniej wędrówce Klubu Karpackiego w Rumunii dwie osoby miały telemarki. Narty, buty i wiązania dotrwały do końca w dobrym stanie, natomiast osoby te miały trochę cięższe życie od pozostałych. Bardziej grzęźli w śniegu, więc nigdy nie mogli torować trasy. Do ambitniejszych zjazdów nie doszło, ale myślę, że wtedy ujawniłyby się dalsze wady. Otóż typowy styl telemarkowy skręcania (z luźną piętą) wymaga wysunięcia zewnętrznej (!) narty jakieś pół metra do przodu (albo więcej) i bardzo głębokiego przyklęku. Żeby to zrobić w trudnym terenie z worem załadowanym biwakowo, to trzeba być Norwegiem. Ponadto wiązania telemarkowe nie mają bezpieczników.

Większość uczestników tej wędrówki miała sprzęt turowy. Ja miałem buty i wiązania turowe przy nartach zjazdowych -- jest to rozwiązanie gorsze, ale da się z tym żyć; lepiej niż z telemarkami. Dodatkową wygodą wiązań turowych przy stromym podchodzeniu na fokach jest podpiętek nie pozwalający pięcie opaść zbyt nisko (brak tego podpiętka był dodatkowym problemem telemarkowców). Wadą rozwiązania turowego jest cena -- ale narty turowe można od biedy zastąpić zjazdówkami, a buty turowe można zastąpić zwykłymi do chodzenia mającymi wcięcia na raki automatyczne; np. skorupami lodowcowymi. Koniecznie kupić trzeba tylko wiązania.


Nowe narty turowe kosztują w tej chwili między 600 a 1000zł i łatwiej się je kupuje na Słowacji niż np. w Gdańsku (nie wiem, jak jest w innych regionach Polski). Wiązania turowe Silvretta 404 ok. 800zł; mają one bezpiecznik na padanie do przodu i drugi bezpiecznik na skręcanie nogi w bok. Prostsze wiązania Silvretta 300 ok. 400zł.; mają tylko jeden bezpiecznik na padanie do przodu, są mniej solidnie wykonane, nie wszystkie modele mają podpiętek (nowsze mają), trudniej się je przełącza z chodzenia na zjeżdżanie i na odwrót. Ze względu na to Silvretta 300 jest nienajlepszym wyborem do wędrówek z pełnym obciążeniem biwakowym. Nie wiem, po ile teraz można kupić buty turowe. Foki kosztują ok. 250zł.


Do witrynki narciarskiej Stefana Sokołowskiego

Ostatnia modyfikacja: 24.II.1998